W Faumonii łatwo skupić się na tym, co najbardziej widoczne – kolejnych poziomach, wyprawach na potwory, nowych miastach i zadaniach, które popychają nas coraz dalej przez krainę. A przecież są tu też takie rzeczy, które nie krzyczą od razu o uwagę, choć później okazują się ważniejsze, niż mogło się nam wydawać na początku. Do nich należy właśnie obywatelstwo w Faumonii. W Semos pojawia się wcześnie, w Fado i Kirdneh zaczyna wiązać się z większą drogą przez miasta, a w Ados czy Nalwor przeradza się już w prawdziwy sprawdzian zaangażowania. Warto więc wiedzieć, po co w ogóle je zdobywać, co nam daje i dlaczego lepiej nie zostawiać go na sam koniec.
Czym właściwie jest obywatelstwo w Faumonii?
Obywatelstwo w Faumonii nie wygląda jak pusty tytuł dopisany przy nazwie miasta. To raczej znak, że naprawdę zapuściliśmy korzenie w danym miejscu, poznaliśmy jego ludzi i zrobiliśmy dla nich coś więcej niż tylko przeszliśmy przez rynek w drodze na kolejne polowanie. W tej krainie nie zostaje się obywatelem za samo pojawienie się pod murami miasta. Trzeba najpierw pomóc mieszkańcom i udowodnić, że nie jesteśmy tu tylko przejazdem. Widać to choćby w Semos, Fado, Kirdneh i Ados, gdzie obywatelstwo wiąże się z wcześniejszym wykonaniem mniejszych zadań dla konkretnych postaci.
Dlatego obywatelstwo w Faumonii najlepiej rozumieć nie jako ozdobę, lecz jako część drogi przez miasta. Czasem daje prestiż, czasem otwiera praktyczne możliwości. A czasem po prostu pokazuje, że dane miejsce przestało być dla nas obce. W Semos dochodzi do tego bardzo konkretna korzyść, bo po zdobyciu obywatelstwa możemy kupować specjalne zwoje do miasta startowego.
Dlaczego na początku łatwo je odsunąć na później?
Na początku zwykle patrzymy gdzie indziej. Bardziej zajmuje nas droga między pierwszymi potworami, podstawowe zadania, trochę doświadczenia i samo oswojenie się z krainą. W takim rytmie obywatelstwo łatwo uznać za coś, co można zostawić „na potem”. Zwłaszcza gdy nie daje o sobie znać od razu wielkim rozmachem.
Problem w tym, że obywatelstwo w Faumonii bardzo często splata się z normalną drogą przez miasto i jego mieszkańców. W Semos trzeba wcześniej pomóc kilku osobom, w Fado najpierw wykazać się przy zadaniach dla Sarziny, Annie Jones i Yance, a w Kirdneh dojść do tego przez sprawy Jefa, Elisabeth i Adalberta. To nie są osobne historie wrzucone obok głównej wędrówki, tylko część świata, który i tak mamy poznać po drodze. Gdy odkładamy to zbyt długo, później częściej wracamy do dawnych spraw, zamiast mieć je już spokojnie za sobą.
Semos – pierwsze obywatelstwo, o którym najłatwiej usłyszeć
Nie bez powodu to właśnie Semos najczęściej staje się naszym pierwszym spotkaniem z tym wątkiem. To miasto startowe, więc właśnie tutaj uczymy się rytmu Faumonii, poznajemy pierwszych mieszkańców i zaczynamy rozumieć, że nie każda ważna rzecz w tej krainie wiąże się wyłącznie z walką. Obywatelstwo Semos wyrasta z prostego, ale ważnego pomysłu. Jeśli chcemy należeć do miasta, najpierw musimy się w nim do czegoś przydać.
Droga do tego obywatelstwa prowadzi przez pomoc Plinkowi, Ilisie i Carmen, a dopiero potem przez rozmowę z Urzędnikiem Semos. I właśnie tutaj dobrze widać, czym naprawdę jest obywatelstwo w Faumonii. Nie szybkim odbiorem nagrody, lecz znakiem, że dane miasto zaczyna nas kojarzyć. A gdy już je zdobędziemy, Semos odwdzięcza się nie tylko samym statusem, ale też dostępem do specjalnych zwojów do miasta, które później mają już bardzo praktyczny ciężar.
Po co w ogóle zdobywać obywatelstwo i co nam ono daje?
Najpierw wydaje się, że chodzi tylko o sam status. O to, by dane miasto wreszcie uznało nas za swoich. Ale w Faumonii na samym tytule to się nie kończy. W Semos obywatelstwo daje nam możliwość kupowania specjalnych zwojów do miasta. Więc przestaje być wyłącznie symbolem i zaczyna mieć bardzo praktyczny ciężar. Właśnie dlatego obywatelstwo w Faumonii warto traktować szerzej. Z jednej strony jest znakiem, że naprawdę weszliśmy w życie miasta i zrobiliśmy coś dla jego mieszkańców. Z drugiej potrafi dać nam rzeczy, które później po prostu ułatwiają dalszą drogę. W Kirdneh także pojawia się możliwość zakupu zwojów do miasta, a więc znowu widać, że obywatelstwo nie jest pustym dodatkiem.
Fado i Kirdneh – kiedy obywatelstwo zaczyna być częścią większej drogi
W Semos uczymy się podstaw, ale dopiero dalej naprawdę czuć, że obywatelstwo splata się z większą wędrówką przez krainę. W Fado nie wystarczy po prostu zgłosić się do urzędnika. Trzeba wcześniej przejść przez zadania u Sarziny, Annie Jones i Yance, a dopiero potem wrócić po główne zadanie związane z samym obywatelstwem.
Podobnie wygląda to w Kirdneh. Tam również nie wchodzimy do miasta jako ktoś, komu wszystko się należy. Najpierw trzeba pomóc Elisabeth, Adalbertowi i Jefowi. Dopiero później urzędnik Kirdneh uznaje, że możemy ruszyć dalej tą drogą. Dzięki temu obywatelstwo w Faumonii nie sprawia wrażenia formalności. Bardziej przypomina dowód, że dane miasto naprawdę nas już zna
Nie każde obywatelstwo zdobywa się tak samo
I to jest chyba jedna z ciekawszych rzeczy w całej tej ścieżce. Obywatelstwa nie wyglądają tu jak odbijanie tej samej pieczęci w kolejnych miastach. W Semos droga prowadzi przez pomoc Plinkowi, Carmen i Ilisie, w Fado trzeba przejść przez Sarzinę, Annie Jones i Yance. W Kirdneh czekają na nas Elisabeth, Adalbert i Jef. Schemat jest podobny, ale każde miasto prowadzi nas przez innych ludzi i inne sprawy.
Dzięki temu obywatelstwo ma własny rytm zależnie od miejsca, do którego próbujemy przynależeć. Jedne miasta każą nam najpierw lepiej poznać codzienne życie mieszkańców, inne mocniej wiążą tę drogę z dalszym rozwojem postaci. To sprawia, że nie zdobywamy obywatelstw hurtowo, jedno po drugim, lecz rzeczywiście wchodzimy coraz głębiej w świat, który z początku był nam całkiem obcy.
Ados i późniejsze miasta – kiedy zaczynają się poważniejsze wymagania?
Im dalej w głąb krainy, tym wyraźniej widać, że nie każde obywatelstwo daje się zdobyć lekkim krokiem. W Ados nie wystarczy już kilka prostszych przysług i szybki powrót do urzędnika. To droga wyraźnie cięższa, związana z trudniejszymi zadaniami dla znanych mieszkańców miasta, a samo obywatelstwo zostało opisane jako prawdziwy test lojalności wobec stolicy.
Podobnie w Nalwor nie ma mowy o tym, by wejść z ulicy i od razu zostać przyjętym do grona swoich. Trzeba najpierw udowodnić lojalność wobec miasta i jego mieszkańców, wykonać zadania dla kilku postaci i przynieść wskazany element elfickiego ekwipunku. Dzięki temu obywatelstwo w Faumonii coraz mocniej pokazuje nam jedną rzecz – im ważniejsze i bardziej wyjątkowe miejsce, tym większego zaangażowania od nas wymaga.
Dlaczego nie warto zostawiać obywatelstw na sam koniec?
Najprostszy powód jest taki, że obywatelstwa rzadko stoją obok naszej drogi. Zwykle rosną razem z nią. W Semos trzeba najpierw pomóc Plinkowi, Carmen i Ilisie, w Fado dochodzą Sarzina, Annie Jones i Yance, a w Kirdneh kolejne sprawy prowadzą przez Elisabeth, Adalberta i Jefa. Gdy robimy to po drodze, wszystko układa się naturalnie. Gdy odkładamy zbyt długo, później zamiast iść dalej, zaczynamy wracać do dawnych miast i dawnych rozmów.
Do tego część obywatelstw daje nam bardzo konkretne korzyści. Których szkoda pozbawiać się z przyzwyczajenia do odkładania wszystkiego na później. W Semos i Kirdneh dochodzi możliwość zakupu zwojów do miasta, więc obywatelstwo w Faumonii nie jest tylko sprawą honoru czy klimatu. To także wygoda, która z czasem zaczyna mieć coraz większe znaczenie podczas zwykłej wędrówki.
Które obywatelstwo najlepiej zrobić najpierw?
Najnaturalniej zacząć od Semos, bo to właśnie tam stawiamy pierwsze kroki i tam najłatwiej zrozumieć, czym w ogóle jest obywatelstwo w tej krainie. Droga do niego wyrasta z pomocy mieszkańcom, których i tak spotykamy wcześnie, a nagroda nie kończy się na samym statusie, bo dochodzi także dostęp do zwojów do miasta. To sprawia, że Semos jest dobrym początkiem nie tylko fabularnie, ale i praktycznie. Dopiero potem dobrze patrzeć na Fado i Kirdneh, bo tam obywatelstwo mocniej splata się już z dalszą drogą przez południowe miasta. Ados i Nalwor warto zostawić jako późniejsze cele, bo ich wymagania są wyraźnie cięższe i bardziej zobowiązujące.

Obywatelstwo w Faumonii – najczęstsze pytania
Na początku łatwo uznać, że obywatelstwo w Faumonii to tylko poboczny tytuł. Im dalej jednak wchodzimy w miasta i ich sprawy, tym wyraźniej widać, że to część normalnej drogi przez krainę. Poniżej zebraliśmy pytania, które najlepiej porządkują ten wątek bez dopowiadania rzeczy, których gra nie pokazuje wprost.
Gdzie najwcześniej spotykamy obywatelstwo w Faumonii?
Najwcześniej spotykamy je w Semos, bo to miasto startowe i właśnie tam czeka pierwszy wyraźnie opisany wątek obywatelstwa. Aby je zdobyć, trzeba pomóc Plinkowi, Ilisie i Carmen, a dopiero potem udać się do Urzędnika Semos.
Co daje nam obywatelstwo Semos?
Obywatelstwo Semos nie kończy się na samym prestiżu. Daje też możliwość zakupu specjalnych zwojów do miasta, więc ma bardzo praktyczne znaczenie już od dość wczesnego etapu drogi.
Czy obywatelstwo Fado zdobywa się od razu po wejściu do miasta?
Nie. W Fado trzeba najpierw ukończyć kilka mniejszych zadań: pomóc Sarzinie, Annie Jones i Yance. Dopiero wtedy urzędnik prowadzi nas dalej, a samo główne zadanie ma minimalny poziom 25.
Czy obywatelstwo w Faumonii łączy się z karmą?
Tak, przynajmniej w przypadku Fado. Przed rozpoczęciem głównego zadania na obywatelstwo trzeba ukończyć misję „Poznaj karme” u Sarziny, więc ten wątek nie stoi całkiem obok obywatelstwa.











